„Keller, syn warszawskiego stolarza. Oddany do szkół i kształcony na księdza. Sekretarzował jednemu z działaczy sejmowych, potem wstąpił do wojska. Po klęsce wieszał zdrajców. We Francji kontakty z masonerią i jakobinami. Wszystkie kampanie odbył jako szef sztabu naczelnego dowództwa. W dniach załamania i paniki zawsze ogolony. Po drugim niedoszłym zamachu na Króla (w karecie szarfą przez bratanka...) prosi o zwrot nie wykorzystanej szarfy. Wraca do kraju ze zwłokami wyłowionymi z rzeki. Obejmuje wykłady w Szkole Podchorążych, ale w Listopadzie odmawia udziału i omal nie ginie z ręki swoich uczniów. Żył do połowy stulecia w Krakowie i zmarł otoczony powszechnym szacunkiem.
Yudi, wybitna suczka. Ma swoje miejsce w tyle samochodu. Drzemie z kosmatą mordką między łapkami i czasem przy ostrzejszym hamowaniu spada z siedzenia. Gramoli się z powrotem i znowu drzemie. Po chwili nagle zrywa się z piskiem i zaczyna szczekać. Powtórzyło się to kilka razy; pytam, o co chodzi. — Ach, z nią tak zawsze. Szczeka, kiedy mijamy jeden z domów, w którym ona bywa. Teraz przejeżdżaliśmy obok cioci Chiary. Yudi świetnie zna miasto, ale nie jest pewna, czy my je tak świetnie znamy. — Przy okazji dowiaduję się, że Yudi miała już dwie ciąże, obydwie histeryczne. Wszystko to potwierdza moje przypuszczenia, że psy żyją w większym napięciu nerwowym niż ludzie. A poza tym jestem przekonany, że uważają nas za istoty z natury nieodpowiedzialne.“(9)