„Nasz bohater nie omylił się po wyjściu, a właściwie mówiąc, w trakcie opuszczania budynku szkolnego, owych sześciu kolegów zatrzymanych z powodu Pitou w kozie dało mu niedwuznacznie do zrozumienia, że będzie musiał drogo zapłacić za te dwie godziny „aresztu".
Pitou sądził, że chodzi o pojedynek na pięści. Co, prawda miał dość skąpe wiadomości o szóstej księdze Eneidy, w której młody Dariusz i stary Enteliusz ku wielkiej uciesze zbiegów trojańskich toczą taki pojedynek, jednak podobnego rodzaju rozrywki nie były mu obce, zarówno jak i mieszkańcom jego wioski. Oświadczył przeto, że gotów jest stawić czoła temu, który zgłosi się pierwszy, a także każdemu następnemu spośród jego sześciu przeciwników.
Propozycja ta od razu zjednała nowoprzybyłemu uczniowi duże uznanie. Warunki pojedynku zostały ustalone zgodnie z propozycjami Pitou. Plac boju otoczył krąg widzów, a uczestnicy, zrzuciwszy — jeden swą bluzo, a drugi marynarkę — ruszyli naprzeciw siebie.
Wspomnieliśmy już o rękach Pitou. Otóż te ręce, których sam widok sprawiał wątpliwą przyjemność, były jeszcze mniej przyjemne przy zetknięciu się z nimi. Na końcu każdej "z nich kołysała się pięść wielkości głowy dziecka i chociaż boks był jeszcze bardzo słabo rozpowszechniony we Francji, a Pitou nie posiadał nawet najmniejszych wiadomości w tej dziedzinie, udało mu się jednak tak precyzyjnie uiokować pierwszy cios na oku przeciwnika, że w jednej chwili dokoła oczodołu zakwitło fioletowego koloru kółko tak idealnie zaokrąglone, że najbardziej wprawny kreślarz nie wykonałby lepszego swymi cyrklami.“(12)
<<<< Woda wygładziła się
| W Hotel du Nord przy >>>>
Nadproża |przynęty |katering