„Zapada noc. Przygotowuję dla sztabu zestawienie aktualnych meldunków sytuacyjnych. Konkluduję właśnie, że w naszym podobwodzie Niemcy w ostatnich godzinach nie wprowadzali siły żywej do akcji, gdy niespodzianie na ulicy Piusa wybucha gwałtowna strzelanina. Jej natężenie wzrasta z sekundy na sekundę. Grzmią długie serie z broni maszynowej. Tak może strzelać tylko nieprzyjaciel. Nasi chłopcy nie mają przecież tyle amunicji. Wybuchy granatów. Ani chybi Niemcy podjęli próbę przedarcia się do swoich — na Szucha lub do Ogrodu Ujazdowskiego.
Biegniemy z „Lewarem" do rejonu „Pasty" na rozpoznanie. Istotnie, Niemcy pod osłoną własnego ognia grupami uderzają znienacka na nasze placówki przy tak zwanej małej barykadzie u zbiegu ulic Piusa i Mokotowskiej. Mimo zajadłego oporu posuwają się w dymie wybuchów swoich granatów. Kilkunastu esesmanom udaje się przedostać na drugą stronę. Gnają teraz w kierunku zbawczego Ogrodu Ujazdowskiego. Ale obrońcy otrząsnęli się już z pierwszego zaskoczenia. Ciemności rozświetlają rzucane na jezdnię butelki zapalające. Płomienie oślepiają Niemców, w ich blasku są doskonale widoczni. Nasi walą jak do kaczek. Impet natarcia maleje. Przeciwników ogarnia panika. Kilku chowa się w gruzy i ruiny, inni rzucają broń i stają na jezdni z podniesionymi do góry rękami. Reszta pędzi z powrotem do „Pasty". Na ich karkach wpada do gmachu oddział „Nałęcza" i niemal bez wystrzału bierze wszystkich do niewoli. Nareszcie „Mała Pasta" w naszych rękach.“(4)
Belamy meble dziecięce |Wkrętarki |TotoMix